Modernizacja panaceum dla sadowników

Modernizacja panaceum dla sadowników

Aktulności artykuły

Od dawna wiadomo, że polski rolnik ma trudno i to nie tylko ten z Małopolski czy Podkarpacia, ale też z Mazowsza czy Podlasia. Chodzi oczywiście o wkład pracy fizycznej, jaką musi on włożyć w utrzymanie swoich sadów, opryskanie drzewek przygotowanie ich do zimowania czy zebranie plonów.

 

Co ważne, rolnik czy sadownik musi to robić bez względu na pogodę. Ustalmy jedno: praca ta jest trudna, a wsparcie dla rolnika w Polsce jest niewielkie. Do tego dochodzi konkurencja z zachodu, kary jakie są nakładane przez UE i dodatkowo embargo Rosji (temat ten rozwinę dalej) i polski rolnik jest w przysłowiowej ciemnej… Ziemiance, może nie przysłowiowej, ale jak tak dalej pójdzie to rolnicy rzeczywiście niedługo będą spać w ziemiankach. Do czego zmierzam? Chodzi o to, żeby pomóc polskiemu sadownikowi w tej walce. W ostatnich latach produkcja jabłek w Polsce bardzo wzrosła, co spowodowane jest zwiększeniem profesjonalizmu nie tylko w uprawach, ale też w hodowli. Można powiedzieć, że całe rolnictwo w Polsce zrobiło znaczący postęp technologiczny w ostatnich 10 latach, co oczywiście przełożyło się na lepszą efektywność w produkcji. Tylko, że ten postęp nie wziął się znikąd. Polski rolnik musiał szukać pomocy, czy to w dotacjach czy kredytach
i rzeczywiście w niewielkim stopniu, ale jednak do końca 2012 roku dostawał ją. Jednak co z tej pomocy, skoro zaraz za pieniędzmi, które płynęły z hojnych rąk urzędników, zaraz za nimi leciał wielki czarny bat w postaci różnych kar… I to kar za co? Za nadprodukcję! Nadprodukcję mleka czy cukru.

Niedorzeczne i krzywdzące, ale jednak prawdziwe. Jak można najpierw promować rozwój w branży, a potem karać za efekt tego rozwoju? Przecież mleko jest efektem końcowym modernizacji mleczarni. Poza tym, skąd zwykły hodowca krów miałby wiedzieć, ile on razem z innymi hodowcami wyprodukuje mleka w danym roku? Nie da się tego tak łatwo oszacować. Nie po to się promuje rolnictwo, żeby zaraz po tym piętnować efekt dobrej pracy. To nie powinno w ogóle mieć miejsca. Do tego dochodzi kwestia embarga. Dlaczego Rosja wprowadziła embargo na polską żywność mimo tego, że jest jedną z najlepszych na świecie?

Niestety stało się tak z powodów czysto politycznych. Najpierw UE nałożyła sankcje na Rosję za działania na Ukrainie, a potem Rosja w ramach zemsty za udział Polski w negocjacjach między tymi krajami, zemściła się na naszych rolnikach. Nadprodukcja mleka i cukru to problem, ale jeszcze większym jest kwestia jabłek. Produkcja tych owoców idzie w górę, a popyt niekoniecznie, dlatego producenci są zmuszeni sprzedawać jabłka po coraz niższych cenach. Już za chwilę może się okazać, produkcja tych owoców przestanie w ogóle się opłacać i koszty wyprodukowania 1 tony jabłek przerosną dochody z ich sprzedaży. Powinniśmy spróbować albo całkiem przekwalifikować się, albo spróbować zrobić coś z tych już zebranych jabłek. Moim zdaniem świetnym rozwiązaniem jest cydr. Tylko co zrobić żeby ludzie kupowali cydr? Nic, poza zmniejszeniem jego ceny… Ludzie patrzą przede wszystkim na cenę, a cydr będzie konkurentem dla piwa, które jest o wiele tańsze. Jest to problem, ale jeśli profesjonalnie do tego podejdziemy to uda się nam zrobić to tak, żeby wilk był syty i owca cała. Co prawda na każdego zwycięzcę przypada przynajmniej jeden przegrany, ale większość piwa w Polsce i tak jest w zagranicznych rękach, więc nie ma co się ich porażką przejmować. Należy po prostu zacząć produkować cydr i nie warto liczyć na pomoc z zagranicy, bo można się przeliczyć. Nie dadzą dotacji na to, co może zmniejszyć ich dochody. Trzeba spróbować zdobyć środki z innych źródeł. Kredyt dla rolnika może być panaceum na bolączki zarówno rolników, jak i sadowników. Warto walczyć o swoje tym bardziej, że portal http://www.kredyt-dla-rolnika.pl/ oferuje bardzo dobre warunki kredytowe, a co jest nawet ważniejsze rozumie potrzeby jakie mają polscy rolnicy. Nic nie tracimy, jesli chociaż zapoznamy się z oferta tego portalu, a możemy zyskać wsparcie dla naszego sadowniczego biznesu, które pomoże nam wyjść z impasu finansowego, a nawet zwiększyć zyski. Nie od dziś bowiem wiadomo, że niedoinwestowany biznes, to małe zyski. Doinwestowane sadownictwo to zwielokrotnione zyski, a przecież o to w tym wszystkim chodzi, by robić to, co się lubi i mieć z tego oprócz zwykłej także finansową satysfakcję.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments